Sebastian Świderski: Jeżeli chodzi o moja rodzinę, to jest spokojniej. Może jest to spowodowane nastrojem panującym we Włoszech- brak śniegu, temperatury dodatnie, a poza tym na ulicach i w sklepach nie ma na takiego wystroju świątecznego jak w Polsce.
A.N.: Pomagasz żonie w sprzątaniu, zakupach, czy tez wolisz po cichu zejść z drogi? Lubisz gotować? Może na świątecznym stole znajdują się potrawy Twojego autorstwa?
S.Ś.: W Perugii obecnie jest również moja mama i teściowa, więc ma kto się zajmować domowymi obowiązkami. Ja niestety muszę biernie się przyglądać. Co do gotowania- raczej wolę się nie zbliżać do kuchni, choć nie ukrywam, że jak jestem sam, to muszę jakoś się wyżywić...
A.N.: Przerwa świąteczna będzie trwała dla Ciebie tylko kilka dni, później kolejny mecz. Czy po takiej chwili odpoczynku trudno jest wrócić do trenowania?
S.Ś.: Niestety w tym roku... nie mamy przerwy świątecznej. 24 grudnia trenujemy dwukrotnie, natomiast zarówno 25., jak i 26. mamy jeden trening. Kolejny mecz gramy 28. i po dwóch przegranych 0:3 musimy dobrze przygotować się do następnego spotkania, aby przed swoja publicznością przełamać serię porażek.
A.N.: Zbliża się koniec roku, czas podsumowań- jaki był mijający rok dla Sebastiana Świderskiego?
S.Ś.: Na plus mogę zaliczyć :Na minus:
- stan zdrowia, który nie pozwala mi grać we wszystkich meczach na 100 % swoich możliwości
-Ligę Światową
-ostatnie 2 spotkania w lidze
A.N.:
Masz już plany na Sylwestra? Wolicie z żoną bawić się na wystawnych balach, czy też na przyjęciach w gronie najbliższych przyjaciół?S.Ś.: Sylwestra spędzimy z żoną w Perugii w towarzystwie znajomych. Co do zabawy- preferuję raczej przyjęcia w gronie znajomych, niekoniecznie na wystawnych balach.
A.N.: Dziękuję za udzielenie wywiadu.