Kopalnia pomysłów

Warto jest mieć marzenia, plany szczególnie, kiedy ich realizacja ucieszyć może wielu ludzi. O swej pasji opowiada Przemysław Pieczyński.


Alicja Nowaczyk: Jesteś miłośnikiem sportu- dodatkowo: pasję łączysz z pracą. Opowiedz nam o sobie.
Przemysław Pieczyński: Cóż mogę powiedzieć...Jestem pracownikiem naukowym zamiejscowego Wydziału Kultury Fizycznej w Gorzowie Wielkopolskim, jest to oddział poznańskiej AWF. Od 23 lat gram w siatkówkę, ale nie ograniczam się wyłącznie do niej. Lubię również inne sporty: np. pływanie. Cztery lata temu napisałem pracę doktorską, której temat brzmi: "Polonijna kultura fizyczna w północnej Francji w okresie XX-lecia międzywojennego". Moje zainteresowania- jeśli chodzi o historię- związane są z polonijną kulturą fizyczną oraz z olimpizmem, prowadzę również zajęcia z siatkówki na uczelni. Oprócz tego prowadzę biznes: mam 4 sklepy z pamiątkami, gadżetami- i stąd też pomysł, żeby stworzyć coś na potrzeby sportu, na potrzeby siatkówki.

Co zadecydowało, że wybrałeś karierę naukową?
Zawsze chciałem pracować w szkole. Pamiętam, że w IV klasie szkoły podstawowej, na zajęciach z wychowawczynią, mieliśmy przedstawić swoje plany na przyszłość. W zeszycie zawodoznawczym wklejałem zdjęcia i wycinki z gazet związane z siatkówką. Chciałem uczyć tego sportu, w dodatku- pracować z najmłodszymi, nigdy za to nie chciałem współpracować z dziewczynami. Wydawało mi się wtedy, że sprawiają jakieś kłopoty, lecz teraz- po latach doświadczeń, dogaduję się z płcią piękną, potrafię współpracować z kobietami. Miałem takie plany, że skończę studia i będę pracował w szkole- nr 17: tam, gdzie wychował się też Sebastian- i będę kształcił najlepszych siatkarzy, nie tylko w mieście, ale i w całej Polsce.
Na czwartym roku studiów rektor uczelni- obecnie mój szef- prosił o pojawienie się najlepszych studentów, pomyślałem wtedy "Co takiego przeskrobałem?". On jednak przedstawił swoją wizję: chciał stworzyć nowy przedmiot- związany z ruchem olimpijskim, w związku z tym chciałby, by jedna osoba pojechała w przyszłości do Grecji, działała w PKOL-u. Spodobało mi się to, przystąpiłem do konkursu, udało się wygrać i zostałem na uczelni. Nie zmieniłem zdania nawet wtedy, gdy dyrektor Szkoły Podstawowej nr 17 kilkakrotnie proponował mi przejście do tej placówki. Nie żałuję dzisiaj swojego wyboru, gdyż mam kontakt z młodymi ludźmi, ze studentami, z siatkówką.

Kiedy poznałeś Sebastiana?
Trenerem Sebastiana był mój trener: człowiek, który mnie ukształtował w pierwszych latach- od IV klasy do VIII. Tzn. w IV klasie prowadziła nas była siatkarka AZS-u Gorzów, później przejął nas Stanisław Kuryś. Jest to dla mnie bardzo ważna postać, myślę, że dla Sebastiana również. To człowiek, który żyje siatkówką- jest ona dla niego jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Co ważne- oprócz umiejętności technicznych, sprawności fizycznej, przekazał nam wiele wartości wychowawczych i wzorów postępowania na przyszłość. W szkole średniej miałem dwóch- trzech innych trenerów, jednak później wróciłem do pana Kurysia, który chciał ze mną w jakiś sposób współpracować.
Pamiętam, że kiedyś zaproponował mi wyjazd na obóz, zaś wcześniej- zaprosił mnie na trening, bym mógł zobaczyć jego podopiecznych. Wówczas Sebastian był w siódmej klasie szkoły podstawowej, ja- na drugim roku studiów. Musiałem zrobić praktykę kolonijną i w jej ramach chciałem pojechać na obóz sportowy. Poszedłem na trening, gdzie duże wrażenie wywarło na mnie kilku chłopaków. Już wtedy Sebastian się wyróżniał: może nie siłą ataku, może nie swoją posturą, ale na pewno inteligencją, techniką gry. Pamiętam, że trener powiedział o nim wtedy: "Zobaczysz, ten chłopak będzie grał w siatkówkę, jest poukładany. Zobaczysz- to jest przyszłość." Stanisław Kuryś miał bardzo dobre, że tak powiem, oko. Potrafił wynaleźć ten diament wśród wielu zawodników. Latem pojechaliśmy na obóz, trener Kuryś poprowadził dziewczyny, ja zaś wziąłem chłopaków. Zatem- Sebastian trenował wtedy pod moim okiem. To był tylko obóz, ale zauważało się już wtedy jego zdolności, jego predyspozycje nie tylko do siatkówki, lecz do sportu ogólnie.

Spodziewałeś się, że tak potoczy się jego kariera?
Myślę, że nikt się nie spodziewał, że tak potoczy się jego kariera. Wszyscy mówiliśmy, że jest ambitnym człowiekiem, zawodnikiem. Osobiście nie śledziłem jego kariery tak dokładnie, lecz zawsze miałem kontakt z trenerem Kurysiem- on opowiadał mi, co się właśnie dzieje. Wiem, że przewijał się m.in. w juniorach młodszych, ale nie był przecież zawodnikiem szóstkowym w kadrze, rywalizował wtedy z Dawidem Murkiem. Podoba mi się u niego to, że gdy stawia sobie jakiś określony cel, powoli, systematycznie dochodzi do wyników.
Mona powiedzieć, że tu- w Gorzowie- były przynajmniej jeszcze dwie osoby, które mogły zrobić podobną, jak Sebastian, karierę. Myślę o Karolu Hachule i Romanie Bartuzim. Byli gwiazdami w swoich rocznikach, Romek Bartuzi był nawet typowany na drugiego- trzeciego zawodnika w Europie, a mimo to nie osiągnęli takich wyników. Nie chcę umniejszać ich sukcesów, ale zabrakło u nich życiowej mądrości i przysłowiowego szczęścia. Siatkówka to jest gra dla inteligentnych, siła to nie wszystko. Tutaj Sebastian- mogę go pochwalić- przewyższył swoich starszych kolegów.

Już wkrótce w Internecie pojawi się strona[ http://www.sportgifts.pl ], która na pewno przypadnie do gustu fanom Sebastiana. Za jej pośrednictwem będzie można zakupić gadżety związane z siatkówką. Jakie? Opowiedz, jak zrodził się pomysł strony?
Już będąc na studiach tworzyłem wzory koszulek związanych ze sportem. Tak w ogóle, to jestem zbieraczem koszulek, już mi się w szafie nie mieszczą, ale mam do nich sentyment- nie muszę ich nosić, ale wiem która kiedy została zakupiona: w jakim okresie mojego życia i z czym jest związana. Pracując już na uczelni postanowiłem, że będę tworzył coś dla jej potrzeb. Otworzyłem sklepik, w którym dostępnych jest ok. 50 wzorów koszulek związanych z naszym AWF-em, tworzę również koszulki dla poszczególnych grup studenckich, osób, na zamówienie...jest wiele takich potrzeb. Bazując na tych doświadczeniach, postanowiłem iść dalej: zrealizować swe marzenia. Kiedyś w rozmowie z Sebastianem wspomniałem o tym, że noszę się z zamiarem, by stworzyć stronę, przedstawiłem mu kilka swoich wzorów, pomysłów, których- nawiasem mówiąc- jest mnóstwo. Spodobało mu się.
Myślę, że teraz powoli będę je promował, pokazując na stronie. Część zapewne się spodoba, inne potrzebują, być może, szerszego komentarza: chcę bowiem tworzyć koszulki, które by dawały do myślenia, jak na przykład ze związanym z ruchem olimpijskim hasłem: "Citius- Altius- Fortius"[szybciej, wyżej, mocniej]. Innym pomysłem jest stworzenie kolekcji, za sprawą której- w przenośni- pozostałby z nami duch postaci związanych z siatkówką: począwszy od jej twórcy- Morgana poprzez osoby związane z naszą złotą drużyną z lat 70-tych, na Arku Gołasiu kończąc. Chciałbym, żebyśmy mogli mówić o tych osobach, żeby nie zaginęły w naszej świadomości, żebyśmy- nosząc tę koszulkę- mogli jakoś się z nimi utożsamiać.
Gadżetów będzie mnóstwo. Na początek chcielibyśmy stworzyć trzy niezależne kolekcje- różniące się od siebie detalami. W ich skład wejdzie: koszulka, czapeczka, długopis, kubek, podkładka pod mysz, poduszka, ręcznik... będzie tego naprawdę dużo, w dodatku stopniowo będziemy wprowadzać nowe kolekcje. Przewidziany jest autograf Sebastiana, zdjęcia z różnych momentów jego kariery: myślę, że sięgnę do czasu gorzowskiego, Kędzierzyna-Koźla. Pojawią się również gadżety związane z Perugią: koszulki- na wzór włoskich- z logo tego zespołu. Na pewno warto wyeksponować sam numer 13- będzie on przedstawiony na koszulkach, w różnych czcionkach, w różnych układach ikonograficznych... Naprawdę- kopalnia pomysłów.

Chciałbyś coś przekazać Gościom strony Sebastiana?
Cieszę się, że taka strona w ogóle istnieje. Dziękuję ci, Alu, że coś takiego stworzyłaś, że masz siłę, czas, żeby tę witrynę prowadzić. Jest jak najbardziej potrzebna, myślę, że Sebastian również jest z niej dumny. Chciałbym, żebyśmy wierzyli w Sebastiana. Myślę, że ten człowiek będzie cały czas nas zaskakiwał: nie tylko swoją postawą na boisku, ale i poza nim. Pewne jest to, że przed nim wiele wyzwań. Trzymajmy kciuki- za zdrowie przede wszystkim, bo Sebastian- jak wiemy- miał w ciągu swojej kariery wiele kłopotów, i za reprezentację Polski.
Wiem, że to żmudne, że brakuje nam i cierpliwości, chcielibyśmy już sukcesów, medali olimpijskich, ale to naprawdę ciężki kawałek chleba. Obserwując rozwój dyscyplin olimpijskich- widzimy, że Polacy znajdują się w konkurencjach indywidualnych: Robert Korzeniowski, Otylia Jędrzejczak, itd. Naprawdę ciężko jest zbudować zespół, grupę ludzi, którzy- jak Muszkieterowie- wystąpią jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, są naprawdę zespołem. Potrzeba nam wiele cierpliwości. Raul Lozano jest właściwym człowiekiem, by prowadzić tych ludzi do zwycięstwa. Oni też muszą się trochę przełamać w swojej grze, mentalności. Wszystko przed nimi. Naprawdę liczę na to, że kiedyś w pełni będziemy się cieszyli z ich sukcesów. I wśród nich, myślę, że wiodącą postacią będzie Sebastian.

Dziękuję za rozmowę.


rozmawiała: Alicja Nowaczyk
© poortal13

/31.08.2006/