7 lat w... Italii - sezon 2004/2005

Pierwsze koty za płoty, pierwszy sezon, choć "z przygodami", był za Sebastianem. W kolejnym zaszły w Perugii pewne zmiany personalne i to właśnie na niego postanowił postawić trener. Z zespołu odeszli Juan Carlos Cuminetti i Guido Goertzen. Na atak pozyskano Kubańczyka Osvaldo Hernandeza, zaś miejsce Goertzena - mimo nierównego poprzedniego sezonu - miał wypełnić Sebastian.

Mimo że Perugia w play-offach 2003/04 zrobiła więcej niż się ktokolwiek spodziewał, awansując z 8 miejsca po fazie zasadniczej do półfinału, teraz ponownie nikt na nią nie stawiał. Zespół, który grał w Serie A1 dopiero swój trzeci sezon, uważano za słabszy personalnie niż rok temu. Po samym Sebastianie obserwatorzy także nie spodziewali się zbyt wiele. A jednak od początku wszyscy niezmiernie się zdziwili.

Sebastian, któremu w międzyczasie w maju 2004 roku urodził się syn Tomek Daniel, już latem na igrzyskach olimpijskich w Atenach sygnalizował bardzo wysoką formę. Od pierwszych meczów ligowych kontynuował tę dyspozycję. Cały zespół spisywał się wyśmienicie i ku zaskoczeniu wszystkich po kilku kolejkach zajmował nawet 1 miejsce w tabeli!

Sebastian brylował. Po kilku tygodniach był już na ustach wszystkich. Swojej satysfakcji z powodu postawienia na niego nie krył prezydent klubu Claudio Sciurpa. Najpierw się dziwili, że zatrudniliśmy Sebastiana - mówił - a teraz chcą mieć go w swym składzie praktycznie wszyscy wielcy włoskiej siatkówki. Ale teraz wszyscy są mądrzy. - ironizował.

Sebastian starał się skromnie odnosić do nagłego szumu wokół swojej osoby, ale przyznawał: Rzeczywiście gra mi się w porównaniu z poprzednim sezonem lepiej, bo wreszcie przekonał się do mnie nasz rozgrywający. Częściej dostrzega moją obecność i w pierwszej, i w drugiej linii. Udało się mi też w końcu przestawić na włoski styl siatkówki, polegający na bardzo szybkim dogrywaniu piłek nawet po niedokładnych przyjęciach. Zastąpienie Guida nie jest łatwe, bo to wyjątkowa osobowość. Tyle, że ja skupiam się na jak najlepszej grze, a nie na naśladowaniu kogokolwiek. Chcę po prostu grać w stylu... Świderskiego.


Znakomita forma, fot. perugiavolley.it

Zespół kontynuował widowiskową i skuteczną grę. Co prawda zanotował w końcu kilka porażek i przestał liderować, ale ciągle utrzymywał się w ścisłej czołówce tabeli. Klubowi zależało na pierwszym historycznym awansie do turnieju finałowego Pucharu Włoch. Awansuje do niego pierwszych 8 zespołów po pierwszej fazie rundy zasadniczej. Z taką grą oczywiście udało się tego dokonać. Perugia zajęła w pierwszej fazie rundy zasadniczej 5 miejsce.

Sebastian w dalszym ciągu miał wielkie powody do zadowolenia. Na półmetku ligi okazał się najlepszym graczem Serie A w niezwykle prestiżowej klasyfikacji gazety "La Gazzetta dello Sport".

Ranking ten powstaje na podstawie punktów przyznawanych zawodnikom przez dziennikarzy gazety w skali 1-6. On gra wręcz niesamowicie - przyznawał dziennikarz gazety, Gianluca Pasini. - Zespół przegrywa 0:3, a Sebastian jednogłośnie okrzyczany jest najlepszym zawodnikiem spotkania, niezwykłe.

Na półmetku sezonu ranking wyglądał następująco:

1. Sebastian Świderski 50 pkt
2. Nikola Grbić 48
3. Andrea Sartoretti i Wout Wijsmans 44


Koledzy szybko okrzyknęli Sebastiana żartobliwym mianem "Mister Gazzetta", a włodarze klubu już zimą zapobiegliwie rozpoczęli negocjacje na temat przedłużenia kontraktu, który kończył się po sezonie. Mimo że o Świdra zaczęły się upominać najgłośniejsze marki Serie A, zdecydował się już w trakcie sezonu przedłużyć umowę z Perugią na kolejne trzy lata.

Pucharu Włoch wygrać się nie udało. Zespół odpadł w ćwierćfinale po tie-breaku z Marmi Lanza Verona, choć dwaj liderzy - Sebastian i Hernandez zrobili co mogli i spisali się znakomicie. W lidze w rundzie rewanżowej Perugia ciągle utrzymywała się w czołówce, a Sebastian kompletował kolejne nagrody MVP spotkania.

Ostatecznie zespół zajął 4 miejsce w tabeli przed play-offami, a Sebastian_ wygrał końcową klasyfikację "La Gazzetta" za cały sezon! Zgromadził 97 punktów i wyprzedził dwóch Serbów - Nikolę Grbica 88 pkt. oraz Ivana Miljkovica 84 pkt. Jego przewaga była jedną z najwyższych w historii tej klasyfikacji.

To przede wszystkim potwierdzenie, że poprzedni sezon, w którym z powodu kontuzji zbyt wiele nie grałem, nie został spisany na straty - cieszył się Sebastian - Siedziałem na ławce, ale się uczyłem, podglądałem najlepszych, poznawałem ligę. Cieszę się bardzo z tego sukcesu. Wiem, że niektórzy już twierdzili, że nic ze mnie nie będzie.


Sebastian z "Trofeo Gazzetta" fot. perugiavolley.it

Zespół poszedł za ciosem i rozegrał świetne play-offy. Na pierwszy ogień poszła Edilbasso&Partners Padova Arkadiusza Gołasia i Krzysztofa Stelmacha. Poległa w trzech meczach. Podobny los spotkał Coprę Piacenza - lidera tabeli po fazie zasadniczej. Tu rywalizacja rozstrzygnęła się w czterech meczach i w ten sposób historyczny sukces stał się faktem. I Sebastian, i jego zespół po raz pierwszy w swojej karierze awansowali do wielkiego finału Serie A! W lidze włoskiej trudno znaleźć przypadek, żeby zespół już w trzecim sezonie pobytu w najwyższej klasie rozgrywek awansował do finału tej arcytrudnej ligi.

Tutaj jednak czekał już naszpikowany gwiazdami obrońca scudetto z poprzedniego roku - Sisley Treviso. Starzy wyjadacze - Fei, Cisolla, Vermiglio, Gustavo Endres i spółka byli zdecydowani zatrzymać zwycięski pochód rewelacji sezonu. Odbyły się tylko trzy mecze finałowe. I to rutyniarze z Treviso po raz drugi z rzędu cieszyli się triumfem w Serie A. Sebastianowi i jego kolegom pozostała satysfakcja z udanego sezonu, bowiem w lidze włoskiej nie przyznaje się nawet srebrnych medali, laury pozostawiając wyłącznie zwycięzcom.


fot. perugiavolley.it

Jednak Sebastian nie mógł nie uznać tego sezonu za ogromny sukces, indywidualny i drużynowy. W końcowym sukcesie wielką rolę odegrał trener Ferdinando De Giorgi, który wykonał świetną pracę z zespołem i uwierzył w ogromne możliwości Sebastiana.

Także w Polsce cieszono się razem z nim. Mimo porażki w finale siatkarze z Perugii i Sebastian Świderski odnieśli ogromny sukces - mówił mistrz olimpijski i świata Ryszard Bosek. - Niedoceniana przed sezonem drużyna wdarła się na klubowy siatkarski olimp. Polak wyrobił sobie na trudnym włoskim rynku znakomitą markę.

Odzwierciedleniem znakomitego sezonu i formy była nie tylko klasyfikacja "La Gazzetta dello Sport", ale i statystyki. Sebastian okazał się najskuteczniejszym skrzydłowym Serie A z wynikiem 55,88% w ataku. Zajął też 4 miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących, a wyprzedziło go tylko trzech atakujących. Był więc najlepiej punktującym wśród przyjmujących ligi. Tradycyjnie słabiej zaprezentował się w przyjęciu, zajmując miejsce 37 ze średnim przyjęciem 51,67%.

Opracowanie: Edyta Gwóźdź
Źródło: inf. własna/prasa włoska


[powrót do podsumowania]